Gdzieś na szczycie | A&Ł
Widzieliśmy się na innym weselu. Potem Oni chcieli mnie jako fotografa, umówiliśmy się. Głupio mi było spytać, ale spytałem: “A jesteście może głodni”? - bo spotkanie wypadło jakoś o 12:00. Napisali, że są i że też lubię azjatyckie.
Więc przez pierwszą godzinę w ogóle nie gadaliśmy o ślubie, tylko o… no o wszystkim w sumie.
Asia uczy, Łukasz lata.
A opowiem o Ich ślubie zdjęciami, bo lepiej mi to idzie, niż słownie :)