Polsko-hiszpańskie wesele w Willi Poprad | Z&N

Z Zuzą pogadaliśmy sobie wcześniej przez telefon. Jakoś tak wyszło, że zeszła nam godzina. Pamiętam, że miałem słuchawki i czyściłem sobie wtedy grilla przez nowym sezonem (mam tendencję do pamiętania dziwnych szczegółów, ja ednocześnie zapominania np., że miałem zapłacić rachunki).

Gdy poznałem Nabora - fizyka, stwierdziłem, że to zdecydowanie Zuza ma hiszpański temperament. Pewnie dlatego tak dobrze się tam odnalazła.

Bywają wesela tak energiczne, że trzeba po nich odsapnąć kilka dni. Bywają ludzie tak pełni radości i energii, że nią zarażają dookoła. Gdy ląduję na takich weselach myśle sobie zawsze: kurde, mam naprawdę fajną pracę i cieszę się, że mogę tam być.

Efekt uboczny tego wesela był tylko jeden: nie mogłem przez kilka dni po nim słuchać już Despacito :D

Wspomagała mnie w fotografowaniu i nie zaśnięciu za kierownicą Iza <3

Picnook - online blogging tool
Next
Next

Gdzieś na szczycie | A&Ł